W nowym filmie z serii „Resident Evil” pojawiają się sekwencje strzelaniny z perspektywy pierwszej osoby, zaczerpnięte prosto z gier.

Nowe ujęcia z nadchodzącego filmu „Resident Evil” w reżyserii Zacha Creggera pokazują, że w filmie pojawią się sekwencje z perspektywy pierwszej osoby podczas kilku scen akcji, co stanowi bezpośrednie nawiązanie do perspektywy stosowanej w grach firmy Capcom od czasu premiery „Resident Evil 7: Biohazard” z 2017 roku.
W materiale promocyjnym opublikowanym przez serwis DiscussingFilm 24 sierpnia znajduje się krótkie ujęcie z właściwego filmu, przedstawiające broń uniesioną w kadrze, nakręcone w całości z perspektywy Bryana, który porusza się po laboratorium. Cregger, który pojawia się w tym samym klipie, stwierdził, że czerpie inspirację bezpośrednio ze swojej własnej historii związanej z serią, przyznając: „Tak się składa, że uwielbiam te gry z serii Resident Evil” i opierając się na rzeczywistych odczuciach związanych z graniem w nie, zamiast po prostu adaptować fabułę krok po kroku.
Odejście od podejścia charakterystycznego dla starszych tytułów
Podejście to stanowi prawdziwe odejście od stałych ujęć z perspektywy trzeciej osoby, które charakteryzowały serię „Resident Evil” w jej najwcześniejszych grach z końca lat 90. i pierwszej dekady XXI wieku. Firma Capcom przeszła na perspektywę pierwszej osoby dopiero w grze „Resident Evil 7” z 2017 roku – zmiana ta początkowo zaniepokoiła niektórych wieloletnich fanów, ale ostatecznie zyskała ich uznanie. Od tego czasu perspektywa pierwszej osoby stała się stałym elementem serii, pojawiając się ponownie w „Resident Evil Village” oraz w tegorocznym „Requiem” obok tradycyjnego widoku z perspektywy trzeciej osoby.
Umieszczenie widzów bezpośrednio w miejscu oczu bohatera nie jest nowością w filmach opartych na grach wideo i nie zawsze się to sprawdzało. Adaptacja gry „Doom” z 2005 roku zapadła w pamięć przede wszystkim dzięki sekwencji strzelanki z perspektywy pierwszej osoby w kulminacyjnym momencie, natomiast film „Hardcore Henry” z 2015 roku rozciągnął ten format na całą długość filmu, co dało efekt bardziej męczący dla widza. Wydaje się, że Cregger wykorzystuje tę perspektywę bardziej oszczędnie, traktując ją jako jedno z wielu narzędzi, a nie jako główny element kompozycyjny filmu.
Oprócz pracy kamery Cregger opisał wplatanie w fabułę mechanizmów zaczerpniętych bezpośrednio z gier, w tym drzwi zamkniętych na kłódkę, które blokują postęp, puszki z lekiem w sprayu oraz kultowe zielone zioła serii. Ukształtował również tempo filmu tak, aby odzwierciedlało sposób, w jaki gry popychają graczy do przodu, zmieniając otoczenie co kilka minut, dzięki czemu fabuła nieustannie nabiera tempa, a Bryan przechodzi od pistoletu do coraz potężniejszej broni, tak jak gracz podczas typowej rozgrywki.
„Oryginalne” podejście, które pomija klasyczne elementy
Film „Resident Evil” trafi do kin 18 września jako druga odsłona serii filmowej, wyreżyserowana przez Creggera, który wcześniej zrealizował filmy „Barbarian” i „Weapons”, przy szacowanym budżecie wynoszącym 80 milionów dolarów, w ramach współpracy Sony Columbia Pictures i PlayStation Productions. Fabuła opowiada o Bryanie, kurierze medycznym, który znalazł się w samym środku epidemii wirusowej w Raccoon City. Akcja rozgrywa się w alternatywnej wersji oryginalnej gry „Resident Evil 2”, a nie stanowi adaptacji fabuły konkretnej gry. W roli Bryana występuje Austin Abrams, a u jego boku zagrają Zach Cherry, Kali Reis i Paul Walter Hauser. Cregger postawił na oryginalne postacie, pomijając znane z serii postacie, takie jak Leon Kennedy.















