Notebookcheck
laptopy testy i recenzje notebooki > Akcesoria > Belkin kontra Kensington - konfrontacja lampek do

Belkin kontra Kensington - konfrontacja lampek do laptopa

Użytkownik laptopa staje często wobec konieczności pracy po ciemku, nie mogąc liczyć na pomoc biurkowej lampy. Nie każdy jest na tyle otrzaskany, że potrafi pisać bezwzrokowo. Światło emitowane przez matrycę. W takiej sytuacji z pomocą przychodzą konstruowane z myślą o nich specjalne miniaturowe lampki. Poniżej publikujemy test porównawczy propozycji firmy Kensington i Belkin.

Kensington Flylight 2.0

Kensington Flylight 2.0

Kensington Flylight 2.0

Kensington Flylight 2.0 to zasilana przez USB lampka zainstalowana na elastycznym, choć sztywnym (utrzymuje ją w miejscu) przewodzie (szyjce) długości 37cm . Po ustawieniu odpowiedniej pozycji szyjka utrzymuje świetlówkę w miejscu. Dzięki temu jest to urządzenie nadzwyczaj sprytne, a jego obsługa dziecinnie łatwa. Kiedy staje się zbędne, łatwo je złożyć i odstawić na miejsce spoczynku. Problemem może być tylko utrata przez szyjkę sztywności. Sądzimy jednak, że producent nie zastosował takiej opcji bez kozery i jej przebieg jest wystarczająco długi.  Podczas naszej krótkiej styczności nie obserwowaliśmy tendencji, by szyjka chciała pękać (chociaż przy usilnym wyginaniu podejrzanie trzeszczała).

Flylight 2.0 pozwala skierowanie na pulpit silnego strumienia światła z ośmiu diod LED. Aby dostosować natężenie oświetlenia do panujących w danym momencie warunków, użytkownik może włączyć wszystkie osiem lub tylko cztery diody. Możliwość stopniowania oświetlenia jest zaletą, gdyż nie zawsze potrzebne jest maksymalne (a to jest naprawdę silne). Mocne światło może być też męczące dla oczu.  Funkcja ta nie ma natomiast znaczenia dla czasu pracy laptopa na akumulatorze, jako że przy maksymalnym natężeniu światła pobór energii wynosi 1 W, a połowę tego przy zapalonych czterech diodach.

Diody chronione są oprawką z przezroczystego plastiku. Według producenta  ich trwałość wynosi 100 tys. godzin pracy (są więc praktycznie wieczne, gdyż świecąc nieprzerwanie robiłyby to przez ponad 11 lat).

Belkin TraveLite Retractable USB Lamp

Belkin TraveLite Retractable USB Lamp

To z kolei lampka zamontowana na przypominającym dźwig wysięgniku. Stąd też operowanie nią nie jest tak intuicyjne i trzeba najpierw całą sprawę obadać. Kiedy jednak rozgryziemy co i jak, operowanie lampką również i w tym przypadku okaże się dziecinadą.

Jako że dioda jest tylko jedna, lampka ta jest zdecydowanie bardziej dyskretna, szczególnie że rozpraszanie światła wykoncypowane jest tak, by ograniczało się do powierzchni odpowiadającej akurat pulpitowi laptopa. Światło nie wymyka się nigdzie na boki, co jest atutem w razie podróży środkiem masowego transportu w rodzaju pociągu czy samolotu.

Wykonanie jest wysokiej próby, jednak z racji relatywnego skomplikowania lampka wydaje się dość delikatna i nieodporna na ciężkie przejścia. Dioda wszakże jest dobrze chroniona przez obudowę. Zwijanie przewodu zasilającego trochę szwankuje, ale kiedy robi się to z głową, sznurek nie będzie się zacinał po drodze do zasobnika. Sam kabelek (chyba z racji tego że jest tak cienki) wygląda tak, jakby chciał się przerwać czy dostać gdzieś w szczęki laptopa i szczeznąć.

Gadżet jest pomyślany i dobrze zaprojektowany. Klips wpinający jest na tyle pojemny, że będzie go szło umocować na najgrubszej nawet pokrywie ekranu.

Kensington vs. Belkin

Belkin w przeciwieństwie do Kensingtona wybrał ścieżkę, która do sukcesu poprowadzić za sprawą części ruchomych. Klips łączący lampkę z klapą matrcy, zwijany kabelek USB, zmiana kątu nachylenia ramienia z diodą. Obawiamy się, że któryś z tych elementów może któregoś dnia okazać się słabym ogniwem i przestać działać. Na dodatek ten cieniutki kabelek. Zresztą cały produkt wygląda na delikatny.

W Kensingtonie nie widać nic, co mogłoby się popsuć. Trudno zgadnąć, jak po setkach odgięć będzie zachowywał się materiał, z którego zrobiona jest elastyczna szyjka. W każdym razie, przy mocniejszym zginaniu dość niepokojąco trzeszczy. Zapewne jednak lampkę tę cechuje większa odporność na upadek. Lepiej będzie jej w samochodowym schowku czy w saszetce. Mamy w jej przypadku większą możliwość doboru miejsca, z którego padać ma światło. Urządzeniem można swobodnie manipulować i oświetlić dowolny obiekt. Będzie to jednak silne światło – może wchodzić w interakcję z odbłaskowymi elementami laptopa (np. naklejki w BenQ). Skoncentrowane jest w dość wąskim okręgu, światłem rozproszonym natomiast oświetla nazbyt, jak na potrzeby użytkownika laptopa, szeroką powierzchnię.

Cienki kabelek Belkina lubi się zaplątać, gdzieś tam wsunąć się pod laptopa. Wtedy nietrudno o ludzką reakcję w rodzaju "przetrze się", "już po nim". Rozwiązanie Kensingtona jest pod tym względem dużo mniej bajeranckie, ale eliminuje ten problem. Natomiast rozproszone światło Belkina jest przyjemniejsze dla oka. Nie jest tak agresywne, bardziej subtelne i dyskretne. Średnica okręgu, który obejmuje snop światła, pozwala na objęcie nim całej klawiatury (patrz dane w zestawieniu).

Przyciski włączania i wyłączania to znowu dwie odmienne koncepcje. W Belkinie tak jakby zaprejektowano go do przełączania kciukiem, kiedy lampka znajduje się w dłoni. Dziełu Kensingtona bliżej do miana idealnego przełącznika niewielkiej lampki. Belkin potrafi zsunąć się z klapy laptopa podczas zapalania lampki (najlepiej więc włączyć ją przed montażem). Jeśli już zdecydowano się na zastosowanie włącznika nieznacznie tylko wychodzącego poza obręb obudowy (co podyktowane było względami estetycznymi, gdyż taki korzystniej się prezentuje), proponowalibyśmy odwrócić kierunek operacji włączony/wyłączony. Wyłącznik Belkina chodzi poza tym dość ciężko - w Kensingtonie jakoś łatwiej o pstryknięcie nawet w niewygodnej pozycji. A przecież podróżując nie jesteśmy u siebie w domu - czy to w pociągu, czy to w samochodzie takie detale mają istotne znaczenie, jako że działamy trochę po partyzancku. Inna sprawa, jeśli ktoś lampki będzie używał właśnie w domu.

Belkin TraveLite Retractable USB Lamp
Belkin TraveLite Retractable USB Lamp
Kensington Flylight 2.0
Kensington Flylight 2.0

Obserwacje

Kensington Flylight 2.0
Belkin TraveLite Retractable USB Lamp

Nagrzewanie się po 30 min.:

Kensington - 33°C
Belkin - 24°C

Zużycie prądu:

Kensington - ~1 W na 8 diodach, ~0,5 W na 4 diodach
Belkin - ~0 W (a przynajmniej grubo poniżej 1 W)

Średnica snopu światła rzucanego z odległości 30 cm:

Kensington -  15 cm skoncentrowane, 100 cm rozproszone (8 diod); 15 cm skoncentrowane, 90 cm rozproszone (4 diody)
Belkin - 30 cm


Uprzejmie dziękujemy sklepowi Sirius.pl za udostępnienie nam sprzętu do testu.

pod lupą: Belkin TraveLite Retractable USB Lamp i Kensington Flylight 2.0
pod lupą: Belkin TraveLite Retractable USB Lamp i Kensington Flylight 2.0
Sirius.pl - sklep internetowy

Przewagi

Kensington Flylight 2.0:

  • elastyczność
  • prostota
  • lepszy wyłącznik
  • moc światła

Belkin TraveLite Retractable USB Lamp:

  • dyskrecja
  • równomierne oświetlenie pulpitu
  • mniejsze zużycie energii
  • nie rozgrzewa się

 

> laptopy testy i recenzje notebooki > Akcesoria > Belkin kontra Kensington - konfrontacja lampek do laptopa
6. czerwca 2013

 

Please share our article, every link counts!
C22:55 25.05