Administracja Trumpa rozważa podobno wprowadzenie nowych ceł na konsole do gier, laptopy i inne produkty

Branża technologiczna boryka się już z poważnym kryzysem pamięci, który skłonił kilku producentów do podniesienia cen swoich produktów. Dotknęło to również konsole do gier – firmy Nintendo, Sony i Microsoft podniosły ceny wszystkich swoich konsol. Obecnie sytuacja graczy może stać się jeszcze trudniejsza, jeśli Stany Zjednoczone wprowadzą kolejną rundę ceł na produkty technologiczne.
Według najnowszego raportu serwisu Politico administracja prezydenta Trumpa rozważa wprowadzenie nowego zestawu ceł dotyczących półprzewodników. Szczególne znaczenie ma fakt, że plan ten mógłby wykraczać poza same chipy i obejmować również produkty wykorzystujące te komponenty.
Mogłyby to być laptopy, konsole do gier oraz serwery stosowane w centrach danych. Administracja rozważa również wprowadzenie systemu, który umożliwiłby zagranicznym firmom zwolnienie z niektórych ceł, o ile zobowiążą się one do inwestowania w produkcję chipów w Stanach Zjednoczonych.
Sekretarz handlu Howard Lutnick podobno popiera pomysł powiązania zwolnienia z ceł z inwestycjami w krajową produkcję półprzewodników. Administracja rozważa również stopniowe wprowadzanie nowych ceł zamiast nakładania ich wszystkich naraz. Plan ten jest jednak nadal przedmiotem dyskusji i może ulec znacznym zmianom, zanim zostanie oficjalnie zatwierdzony.
Dla graczy największym powodem do niepokoju jest to, co może to oznaczać dla i tak już drogiego sprzętu. Producenci konsol borykają się z wyższymi kosztami produkcji i komponentów, a dodatkowe cła mogą wywrzeć na nich jeszcze większą presję. Firmy mogą zareagować kolejną podwyżką cen detalicznych lub zmniejszeniem marż, w zależności od tego, jaką część dodatkowych kosztów są skłonne pokryć.








